W zależności od branży, rynek pracy rządzi się nieco odmiennymi prawami. Klasyczną sytuacją jest ta, w której to pracownik szuka pracy. Są jednak i takie, w których to pracownicy są poszukiwani przez pracodawców. Mało tego – coraz częściej trudno jest znaleźć dobrego (czytaj ukierunkowanego na działanie, zaangażowanego) pracownika w większości branż. Stąd coraz popularniejsze stają się działania rekrutacyjne oparte o tzw. search. Direct search polega na aktywnym poszukiwaniu pracownika i bezpośrednim docieraniu do niego z inicjatywy pracodawcy (tego, który poszukuje pracownika). Jeżeli poszukiwany jest kandydat na stanowiska dyrektorskie, menedżerskie, zarządcze to ten rodzaj bezpośrednich poszukiwań nazywany jest często executive search.

Na czym polegają działania

Osobami, które prowadzą direct lub executive search są rekruterzy wyspecjalizowanych firm doradztwa personalnego, działający na zlecenie konkretnego klienta (zewnętrzna usługa). Inna opcja to rekruterzy firmy bezpośrednio poszukującej pracownika do swoich struktur (rzadsza sytuacja). – W obydwu przypadkach rekruterzy najczęściej korzystają z biznesowych portali internetowych ukierunkowanych na budowanie relacji i sieci kontaktów. Im bardziej doświadczony rekruter, tym większa jego wiedza, doświadczenie i znajomości w branży. Korzysta z firmowych, wewnętrznych baz rekrutacyjnych, własnej sieci kontaktów, sieci kontaktów współpracowników i partnerów biznesowych. Dobry rekruter potrafi z imienia i nazwiska wskazać najlepszych specjalistów w danej branży – podkreśla Anna Dolot, Ekspert HR w Grupie ATERIMA.

I co w związku z tym

Jeżeli chcesz być zauważonym, po pierwsze pamiętaj o aktualnym, dobrze przygotowanym profilu na biznesowych portalach. Pamiętaj o zamieszczeniu informacji o zajmowanych stanowiskach i zakresie obowiązków. Pomyśl, co mogłoby zainteresować potencjalnego rekrutera, by nawiązał z tobą kontakt. Po drugie, do każdej rozmowy kwalifikacyjnej, każdego kontaktu biznesowego podchodź profesjonalnie, dąż do zrobienia jak najlepszego wrażenia. – Spotkałam się z przypadkiem, w którym pracownik firmy A poszedł na spotkanie do firmy B. Zrobił na tyle dobre wrażenie, że po kilku dniach zadzwonił do niego szef HR z firmy B z propozycją pracy. Co najciekawsze, szef HR z firmy B był już po rozmowie z szefem HR w firmie A. Obydwaj się znali, wiedząc o nadchodzących zmianach w firmie uznali takie rozwiązanie za korzystne dla obydwu stron, pracownik w firmie A był bowiem zatrudniony na zastępstwo – opowiada Anna Dolot. Świat jest mały.

Na dobre imię pracuje się latami, a jego utrata może zająć chwilę. Rozstając się z pracodawcą pamiętaj, by zrobić to z klasą. Nigdy nie wiadomo, kiedy pojawi się okazja, możliwość, a może konieczność ponownej współpracy. Warto zwrócić uwagę na fakt, że niektóre firmy nie korzystają z tradycyjnych metod rekrutacji – nie zamieszczają ogłoszeń ani na stronach, ani na portalach internetowych. Wymieniają się doświadczeniami między sobą, wynajmują wyspecjalizowane firmy, których zadaniem jest znalezienie przysłowiowych „perełek” na rynku. Nie zamykaj sobie drogi do bycia perełką. 

Artykuł ukazał się w Onet Biznes.